Co ptak wije
Ptaki rozmaicie wywiązują się z budowy kolebki; od braku gniazda do trójwymiarowej kuli i w czasie od zera do kilku tygodni. Wykonywanie różnorodnych konstrukcji można by przyporządkować ludzkim zawodom: murarzom, cieślom, górnikom, a nawet palaczom c.o.
Na pytanie: gdzie się gnieżdżą ptaki? zazwyczaj odpowiadamy: na drzewach. Tymczasem około jednej trzeciej kraju pokrywają pola i łąki, a gnieżdżenie się na ziemi jest tam koniecznością kolonizacyjną. Nawet ptaki leśne, jak lelek, świergotek drzewny, skowronek borowy, świstunki, czyli wójciki, gniazdują na ziemi z wyboru. Wybór ten jest szczególnie spektakularny w przypadku świstunek (Phylloscopus - przeglądacz liści), które żerują w koronach drzew i z każdym robaczkiem zniżają się kilkanaście metrów do piskląt z tysiąc razy dziennie!
Ptaków naziemnych jest w Polsce ok. 25 proc., a wybierających warstwę runa i krzewów do wysokości ok. 1,5 m - ok. 35 proc.
Bezdomni. Ze szczytem prostoty spotykamy się u rybitwy białej z pobrzeży wysp Pacyfiku. Ta siada na występie palmy, składa jajo i... nie może z niego zejść, bo by spadło, a gniazdem są jej własne pióra. Siedzi tak trzy tygodnie, karmiona przez samca, nim wylęgnie się pisklę i zeskoczy na dół.
W Polsce gniazdo, którego nie ma, ma na przykład lelek. Składa dwa jaja wprost na ściółkę leśną. Tam je wysiaduje, a potem ogrzewa pisklęta. Rybitwy oraz sieweczki z plaż morskich i rzecznych często składają jaja bezpośrednio na piachu. U tych ostatnich, lęgnących się na żwirowiskach, zdarza się obłożenie lęgu kamyczkami, więc mamy do czynienia z brukarzami! Sowy, dzięcioły, sokoły, dudek także nie budują gniazd, ale ich lęgi leżą na różnych resztkach na strychach, w dziuplach i obcych, starych gniazdach. Niektóre idą krok dalej i wyściełają podłoże dziwacznie - żołna pancerzykami i skrzydłami owadów, zimorodek ośćmi i łuskami ryb, sowy wypluwkami, a dzięcioły resztkami wiórów.
Automaskowanie. Podczas gdy siewkowe - czajka i jej krewniacy - umykają zawczasu ze swych naziemnych, samomaskujących się lęgów, to samice grzebiących, czyli kuraków, oraz blaszkodziobych, np. kaczek, o szaroburym upierzeniu, maskują lęgi samymi sobą, wysiadując tak wytrwale, że aż można na nie nastąpić. Konstrukcje kuraków to kilkadziesiąt byle jakich słomek zebranych w zasięgu dzioba, ale u kaczek - gruba pierzyna z własnego puchu, przepleciona liśćmi i słomkami. Gdy kaczka schodzi z gniazda, np. podjeść sobie, zaciąga nad jajami tę maskującą kołderkę! Wtedy po barwie i rysunku puchu można określić kaczy gatunek. W ustalaniu takim, na podstawie materiału i konstrukcji gniazda, wyspecjalizował się Jerzy Gotzman, amator, mój niedościgniony nauczyciel, współautor atlasu "Gniazda naszych ptaków", do dostania sporadycznie w antykwariatach.
Naziemne kolebki śpiewających to wygrzebane dołki, mniej lub bardziej suto wymoszczone, z reguły pod nawisem traw i ziół. Praktycznie nie do odnalezienia, np. trznadla, zaś poszukiwania najczęściej kończą się zadeptaniem jaj lub piskląt!
Pontonierzy. Perkozy wykorzystują i dobudowują zielskiem zwały gnijących roślin wodnych unieruchomione wśród szuwarów. Gnicie dodaje ciepła, a powstające gazy nadają wyporności. Spektakularnie wykorzystują gnicie nogale - kuraki z rejonu Oceanu Indyjskiego. Samiec szykuje inkubator - wielką stertę liści, a samice składają w nią jaja. Samiec, jak palacz c.o., utrzymuje temperaturę rozgarniając lub zagarniając liście.
Tuż nad ziemią. Znajduje się tu większość gniazd drobnych ptaków śpiewających. Kolebki niektórych pokrzewek to tylko zbiór kilkudziesięciu elastycznych łodyżek traw i ziół trzymających się na słowo honoru. Już jednak pokrzewka cierniówka - ptak miedz i ugorów - wykonuje blisko ziemi czarkę zespoloną pajęczyną i kokonami owadów, uwiązaną do sąsiadujących łodyżek. Dalsze, mocujące oplatanie pionowych pędów jest regułą u trzciniaka i jego bliskich. Lęgi trzciniaka uzależnione są od pogody wiosną, czeka bowiem z budową na całkowite wyrośnięcie trzciny w ocieplonej wodzie.
Z ptaków lądowych do podobnego mistrzostwa doszedł zaganiacz - ptak z zarośli, o całkowicie żółtym spodzie, wydający głośne zwrotki, w ciągłym ruchu, jakby zaganiał owce. Gniazdo buduje w okresie rozsiewania topól i wierzb i z ich puchu oraz liści traw buduje jasną, ścisłą, półkulistą czarkę. Mimo jasnej barwy na tle nieba jest ona bardzo trudna do zauważenia. Do owijających należy też wilga - jedyny nasz ptak egzotyczny. Ta na dużej wysokości oplata taśmami łyka rozwidlenie poziomej gałęzi, formując obszerny koszyk. Z upodobaniem korzysta z wytworów cywilizacji: folii, papieru, szmatek. Zaganiacz, wilga, trzciniak to istni wikliniarze!
Czemu gniazda ptaków nieoplatających nie spadają z gałęzi? Dolna warstwa materiału - gałązek, liści, mchu - jest bardzo silnie utykana w podłoże, obejmując gałąź i wypełniając szczeliny, u większych zaś wystające patyki opierają się na gałęziach drzewa. Po zdjęciu gniazda w jego spodzie widać odciśnięty negatyw podpory. Ciekawi też sposób, w jaki ptak uzyskuje gładkość wnętrza gniazda. Otóż używa on samego siebie i... czujników gładkości - dźwigni piór. Gdy obraca się w gnieździe, pióra jednym końcem zakotwiczone w skórze, drugim wychwytują nierówności i zaczepy. Wtedy ptak dziobem upycha zawady, aż uzyska "wolne obroty". Ponieważ najłatwiej ustępują materiały wilgotne, ptaki preferują do wicia godziny poranne, czyli po rosie, oraz obłamują żywe, elastyczne gałązki.
Dekoratorzy wnętrz. Niektóre gatunki nie poprzestają na uwiciu. Pan szpak znosi raz po raz do gniazda kwiatki, a drapieżne - gałęzie z zielonymi liśćmi - uważa się, że do utrzymania higieny. Wszystkich przebijają jednak altanniki - wróblowate z wysp między Azją i Australią. Uprzątnięte miejsce otaczają kwietnymi festonami, a ziemię wykładają kolorowymi płatkami i kamykami. Naprawiają każde zakłócenie wzoru, który jest niepowtarzalny, gdyż takim właśnie, a nie innym, ma zostać skuszona samica!
Opisane dotąd gniazda były mniej lub bardziej miseczkami. Jednak niektóre gatunki na tym nie poprzestają i starają się o dach, i to niekiedy z taką determinacją, że nawet w dziupli lub budce ów dach robią, wypełniając materiałem całe wnętrze. Takimi są wróble: mazurek i domowy, spokrewnione z podzwrotnikowym wróblem towarzyskim, krawcem, tkaczem i dziergaczami oraz z wikłaczami. Te ostatnie np. budują na gałęzi wielogniazdową kolonię zespolonych kulistości o grubych ścianach (do ochrony przed upałem) i ukrytych wejściach.
Wróbel domowy też czasem tworzy gniazdo-kulę, z zewnątrz podobną do gniazda wiewiórki. Ni to czarkę, ni to kulę buduje sroka. Gdy już powstanie potężna czarka trójwarstwowa (patyki, ziemia, wysłanie), na jej wierzchu zostaje ułożony stos gałęzi, najlepiej kolczastych, a jeszcze lepiej - kawałki drutu kolczastego. Całość z daleka ma wygląd kuli, którą coraz częściej możemy spotkać też w miastach.
Wójciki - świstunka i piecuszek - budują kule gniazd pod warstwą wybrzuszonej ściółki, a pierwiosnek przy ziemi. Brzegi wejścia są tak pozaginane, że nie sposób dojrzeć, co się w środku dzieje. Strzyżyk, nasz najkrótszy ptaszek, żyje wśród stosów gałęzi i wykrotów. Tamże formuje z zebranych liści wielką, jak na niego, kulę, niekiedy niemal średnicy futbolówki, z kulistą komorą z mchu w środku, i w pobliżu zaczyna nową budowę. Samica wybiera jedną z nich, mości piórkami, a u wejścia kładzie próg z kilku patyczków. Pozostałe gniazda stanowią zapas, garsonierę dla następnej, a w zimie sypialnie dla przylotnych kuzynów. Większy krewniak strzyżyka - pluszcz - nurkujący w górskich strumieniach, umieszcza czasem swą kulę pod osłoną wodospadu.
Raniuszek pracuje bardziej systematycznie. Najpierw powstaje czarka z porostów, źdźbeł i pajęczyn, potem rośnie w pękaty wazon, wreszcie powstaje zamknięte jajo niemal wielkości orzecha kokosowego. Mimo że jasne, podobnie jak zaganiacza, ginie ono wśród listowia. Do środka para znosi kilkaset piór, w których zanurzony jest lęg.
Wydawałoby się, że raniuszek to mistrz trudny do pokonania. Jednak remiz podjął rękawicę, i to dosłownie. Gniazdo zawiesza on na końcu cienkiej dyndającej gałązki, a u otworu dobudowuje korytarzyk, otrzymując wyrób w kształcie rękawicy z jednym palcem. Najpierw, zaraz po przylocie na początku kwietnia, samiec przywabia głosem: "Csii, csii" samiczkę i na jej oczach zaczyna oplątywać rozwidlenie gałązki. Wnet pracują obydwoje - on owija włóknami chmielu i pokrzyw, ona utyka puch i różne źdźbła - powstaje pętla wciąż rozpychana, by po 2-3 tygodniach dojść do stadium koszyka z dwoma otworami. Samiec nie ma już nic do owijania i przenosi się nieopodal na nową budowę, samica zaś zasklepia jeden z otworów i dobudowuje korytarzyk, w tym czasie składając także jaja. Sama wysiaduje i żywi się i sama w dużej mierze wykarmia pisklęta. Nowo zaczęte budowle to gniazda zapasowe, jak u strzyżyka. Zajmie je pierwsza samica w razie katastrofy lub inna po katastrofie albo też zacznie dla swych potrzeb rozbierać sąsiad.
Cieśle. To oczywiście głównie dzięcioły. Choć ich dziuple są trwałe, z zasady wykuwają nowe co sezon. Stare, trwające latami, warunkują obecność tzw. dziuplaków - ok. 30 gatunków z bardzo wielu odległych od siebie rzędów. Dzięciole upodobania ma też sikora czarnogłowa i rzadziej uboga. Te pracują jednak w wypróchniałym pieńku i nie tyle kują, co zmurszałe drewno wyjmują. Jednak jak inne śpiewające, a wbrew powszechnemu mniemaniu, wiją wewnątrz regularne gniazdo - u sikor suto wymoszczone na podkładzie z mchu wypełniającego całe dno lokalu.
Pełzacze i kawki to po prostu kominiarze. Kawka np. zarzuca patykami przewód komina lub pień pusty w środku. Jej gniazdo z masy piór, włosia i szmat całkowicie wypełnia rurowate wnętrze, a sygnałem obecności w kominie jest dymiąca kuchnia.
Murarze. Podświadomie każdy wymieni jaskółki: dymówka ma czarkę otwartą, a oknówka tylko "okno" w ścianie. Budulcem jest błoto, słomki i ślina ptaka - pierwowzór żelbetu. W czasie suszy można pomóc tym ptakom tworząc błotną kałużę.
Kowalik z wrodzoną zapobiegliwością zaklepuje dziuplę już w marcu, przekształcając ją w warownię. Obydwa ptaki zamurowują zbędne obrzeża, zostawiając tylko wąskie korytarzyki wejścia. Siłą rzeczy nie ma już jak wnieść mebli, kowalik zadowala się więc wyściółką z cienkich kawałków kory, niespotykaną u innych gatunków. Jest w tym czasie bardzo głośny ("Klie, klie, klie"), ale i mało płochliwy - murarkę i meblowanie można obserwować z kilkunastu kroków. Egzotycznym, doskonalszym w zawodzie odpowiednikiem kowalika jest dzioborożec. Samiec zamurowuje samicę, a ta w trakcie wysiadywania zmienia pióra i siedzi na golasa karmiona przez samca, a w razie ataku zatyka otwór dziobową naroślą, jak klasztorną zasuwą.
Unikatową murarkę uprawiają pisklęta gołębi. Te stosunkowo prymitywne ptaki mają i prymitywne, ażurowe gniazda z kilkudziesięciu patyków. Pisklęta ratują je przed rozpadnięciem robiąc kupki na skraju, a pierścień białej zaprawy grubieje wraz z ich dorastaniem.
Niektóre można by nazwać skrytomurarzami. Kos i inne drozdy, kruk, wrona, sroka warstwę zewnętrzną z liści i patyków wylepiają ziemią, a dopiero tę wyściełają. Gniazda takie niszczeją dopiero po latach, służąc sokołom i sowom, a także kaczkom i brodźcowi samotnikowi. Natomiast wylepa wychodząca ku górze u paszkota pozwala dowiedzieć się o obecności tego rzadkiego i płochliwego ptaka.
Szczególnego materiału używają jerzyk i drozd śpiewak. Pierwszy złapane w locie źdźbła zespala śliną w gniazdową czarkę. Jeszcze bardziej naślinione gniazdo salangany - azjatyckiego jerzyka - jest przysmakiem w postaci zupy z jaskółczych gniazd. Śpiewak natomiast klei śliną drzewne próchno, wylepiając wnętrze gniazda swoistą tekturą i nie stosując już wyściółki.
Ciepłym okiem. Przeszkadzanie w lęgach jest prawnie wzbronione. Jeśli widzi się ptaka oblatującego jakieś miejsce, szczególnie z materiałem do budowy lub pożywieniem, należy się szybko oddalić - na tyle, aby ptak zniknął nam z oczu. Gdy wkrótce wyleci z pustym dziobem, znamy miejsce gniazda i odległość od niego, której nie możemy przekraczać!
Najwięcej o gniazdach można dowiedzieć się zimą, gdy opadną liście - wtedy poznaje się miejsca wyboru, wysokość położenia, zamaskowanie, sposób budowy i użyty materiał.
(Tekst: Wiktor Pawłowski. Polityka nr 27 (2561) z dnia 2006.07.08; s.84-87)
Remiz to "Zorro" z racji charakterystycznej czarnej przepaski na oczach. Grzbiet ciała ptaka i skrzydła są brązowe. Znany z charakterystycznych gniazd, jakie buduje na zwisających gałęziach wierzb, brzóz czy topól, porastających groble stawów. Gniazdo budowane jest na kształt mieszka, do którego prowadzi tunel wlotowy. Materiałem budowlanym są włókna roślinne i puch z trzciny i pałki wodnej, zbierany w szuwarach, a wszystko ściśle ze sobą utkane i zawieszone na końcu cienkiej gałązki nad wodą. Dawniej gniazda remizów wykorzystywano jako ocieplacze na stopy dla małych dzieci. Małe ptaki budują proste gniazdo w okresie 4-5 dni, ale np. remiz potrzebuje na wykonanie skomplikowanego workowatego gniazda aż ok. 5 tygodni.
(Tekst i zdjęcie na podstawie witryny CETS Krośnice, artykuł Ptaki Doliny Baryczy)
Zobacz inne zdjęcia remiza na ibc.lynxeds.com
Zobacz na filmie jak remiz buduje gniazdo: ibc.lynxeds.com
Polecamy: